Tytan i heros

W
jaskini oceanu, gdzie Wodny Tytan spoczywał,


Nie
jeden ryboludź, ludzkie ciało rozrywał,


Lecz
był Bohater, odważny i mężny,


Co
miał zbroję lśniącą i miecz bardzo potężny,


Miał
moc i siłę, by tytana pokonać,


Lecz
nie mógł przegrać, i zamiast potwora skonać,


Bohater
gotowy był na walkę z Bestią,


Lecz
gdy wszedł do środka, musiał pogodzić się z tą kwestią,


Ryboludzie
wejścia do tytana chronili,


Gdy
się zobaczyli, nie czekali ni chwili,


Bronie
swe dobyli, i walczyć zaczęli,


Nie
trafiali Herosa, tylko mieczem powietrze cieli i cieli,


Bohater
wykonał kontrę z wielkim rozmachem,


Zabił
ich sześciu, za jednym zamachem,


Do
Tytana wiodła, bardzo niebezpieczna droga,


Choć
Heros się nie bał, dusiła go trwoga,


Wiele
ryboludzi z ręki Bohatera trupem padało,


By
on ostatecznie, mógł walczyć z tą poczwarą,


Gdy
doszedł do wiodącej do Tytana bramy,


Stał
tam komendant Carlos, bardzo zdenerwowany,


Chciał
przejąć kontrolę nad tym tytanem,


Lecz
mu nie wyszło, nie panował nad tym stanem,


Z
szału złości, naszego bohatera kosturem zaatakował,


Lecz
Heros szybkim odruchem cios ten sparował,


Przeciął
zbroje Carlosa mocnym uderzeniem,


Komendant
się nie przejął, zaatakował jeszcze raz jeden


Więc
Heros, odrzucił go tarczą swą,


I
mieczem uderzył go w skroń,


Carlos
na twarzy zrobił się krzywy,


I
chwilę potem na ziemię padł, nieżywy,


Otworzyła
się do Potwora brama,


Choć
Heros już miał mało sił, musiał pokonać Wodnego Tytana,


A
Potwór to był niezwykle wielki i silny,


Miał
pancerz na sobie, bardzo twardy i stabilny,


Nasz
Bohater był już gotowy do ataku,


Nie
dusiła już go trwoga, nie bał się strachu,


Tytan
zauważył Człowieka, i pociskami z wody w niego cisnął,


Lecz
On widział to, i pocisków uniknął,


Stwór
jednak nie poddał się tak łatwo,


Potężnym
promieniem światła potraktował go za to,


Lecz
nasz dzielny Heros, tarczą cios odbił,


I
lukę w pancerzu Poczwary wyskorbił,


Wodny
Potwór padł na kolano, z sił już opadał,


Bohater
wykorzystał to, i mieczem śmiertelny cios mu zadał,


Skowyt
umierającej poczwary słychać było,


Aura
mocy z Tytana wyciekła, że aż Bohatera odrzuciło,


Jaskinia
w oceanie, zaczęła się zapadać,


Słona
woda wraz ze skałami, zaczęła w dół upadać,


Uciekać
Heros zaczął, i biegł ile miał sił,


Gdy
wybiegł z oceanu wyczerpany już był


Bohater
który nie ma imienia zabił tego stwora,


Odpowiedzialność
która na nim drzemała, została wypełniona.

Dodaj komentarz