Risen vs Arcania

Odkąd tylko istnienie obu gier było wiadome Risen został ochrzczony tytułem największego rywala najnowszej części gier z serii Gothic. Obydwie strony wyszukują coraz to nowsze argumenty przemawiające za swoimi faworytami. Ja postaram się skompletować to wszystko i własnymi słowami skonfrontować oba tytuły na 5 płaszczyznach. Medialności, bohaterów, historii, które nam oferują oraz technikaliów i światów w których rozgrywać się będzie akcja. Zasięgnę także opinii administracji serwisów z obu stron barykady, które mam nadzieje przyozdobią cały felieton oraz uzupełnią to co być może pominąłem ja. Zapraszam i życzę miłej lektury!

Jak mnie widzą, jak mnie słyszą

Na rynku gier tak samo jak w świecie filmu i muzyki niezwykle ważna jest medialność i popularność danych marek. Przy porównaniu powierzchownym można by uznać, że Gothic na tym polu roznosi Risena i dobija gniotąc obcasem. W końcu to Gothic. Znana na całym świecie marka cRPG, która ma tłum oddanych fanów i nie zmieniła tego nawet gorsza część trzecia. Całej legendy tej serii nie zniszczył nawet „Zmierzch Bogów” potraktowany przez recenzentów i graczy jak najgorszy kmiot. Wraz z nadejściem czwartej części wszyscy ci ludzie liczą na to, że Gothic znów będzie grą wielką. Nie dobrą, a naprawdę świetną, która przejdzie do historii gier. Nie można powiedzieć, że na to nie zasługuje.

Risen jest zaś tytułem, który nie broni się nazwą, ale tym kto go tworzy. Bądźmy szczerzy, że Piranha Bytes jest o wiele bardziej rozpoznawalną firmą niż tworzące Arcanie, Spellbound. W końcu to oni stworzyli legendę swojego aktualnego rywala o tron mistrzostwa gier cRPG. Można śmiało powiedzieć, że mamy do czynienia z pojedynkiem czeladnika z mistrzem. Ktoś powie „przecież Spellbound tworzył już gry”. I racja, ale były to gry z goła odmienne. Ciężko porównać np. Robin Hood : Legenda Sherwood z jakimkolwiek przedstawicielem gier cRPG. Ale wcale nie jest w tej walce skazane na porażkę. Może objawi nam się scenariusz filmu rodem z Hollywood gdzie ten słabszy kładzie na deski silniejszego? W końcu mają z sobą wielkiego brata zwanego JoWood.

No właśnie… jeśli chodzi o miedialność możemy też powiedzieć co nieco o pojedynku wydawców. Nieraz z sobą współpracowali (na przykład przy wydawaniu Gothic 3 czy The Guild 2), ale zapomnijmy o tym – teraz są rywalami. Tylko czy jedna firma ma znaczącą przewagę nad drugą? JoWood na pewno prowadzi jeśli chodzi o liczbę wydanych gier (coś około 60-70), ale gdyby porównać to jakościowo do gier wydawanych przez Deep Silver można by uznać remis. Wśród tytułów JoWood błyszczy seria Gothic, Silent Storm, Sam & Max czy parę gier z serii Spellforce (część pierwsza z dodatkiem i dodatki do części drugiej). Szkopuł jest taki, że wśród tych gier plącze się masa bezimiennych produkcji (kto słyszał o Australia Zoo Quest albo Semper Fidelis : Marine Corps?). Wśród tych dwóch grup zdecydowanie najwięcej jest jednak tytułów w które można pograć, ale nie jest to żadnych gamingowy orgazm. Chodzi o tytuły, które dają jakąś przyjemność z gry, ale są zwyczajnie… zbyt przeciętne? W każdym razie nie mogą one wybić się na salony. Deep Silver oczywiście również wydawało takie gry. Ale posiadają w swoim dorobku wiele znanych tytułów, które niekoniecznie okazywały się hitami. Warhammer: Mark of Chaos, S.T.A.L.K.E.R.: Czyste niebo, Spellforce 2 i wersja Gold, Trackmania Sunrise Extreme, Dawn of Magic czy Anno 1701 to gry znane. Więc Deep Silver nie musi czuć kompleksów wobec JoWood. Kto będzie mógł czuć się wygranym – Niemcy czy Brytyjczycy – dowiemy się po premierze.

Alter Ego

Bohaterowie – wbrew pozorom to rzecz w grach cRPG bardzo ważna. Postać stworzona tak, że potrafimy ją polubić oraz utożsamiać się z nią, zdecydowanie uprzyjemnia rozgrywkę. Piranha Bytes w grach z serii Gothic zastosowała świetną zagrywkę. Nie znaliśmy imienia, historii ani pobudek bohatera. Po prostu tworzyliśmy jego życiorys i całą resztę za pomocą wyobraźni, co budowało między graczem, a postacią na ekranie niesamowitą więź. W kolejnej części seria Gothic może na tym polu trochę stracić. Nie będziemy mogli, po raz kolejny, kontrolować starego, dobrego bezimiennego, który w grze występuje – ale jako ten zły. Oczywiście na razie o nowym głównym bohaterze gry nie wiemy więcej niż to, że jego profesją było rybołówstwo. Również nie znamy jego imienia, nie dowiadujemy się nic o jego historii, ale… czy naprawdę trzeba było zmieniać to co dobre?

Jeśli zaś o Risen chodzi… zanosi się na to, że ci, którzy stworzyli bezimiennego w swej nowej grze, umieszczą jego duchowego następce. Wiemy tyle, że jest rozbitkiem. Ale czy pracował na tym okręcie? Był pasażerem? W jakim celu chciał się dostać na wyspę o tak złej sławie? To ostatnie zapewne wyjdzie w trakcie gry. O reszcie na razie możemy jedynie spekulować. Może odpowiedzi zostaną umieszczone w grze. Dużo mówi się również o innej postaci – Sarze. Jednak nie do końca jest znana jej rola. Mówi się, że może to być ważna postać pod względem fabularnym, a może nawet czasami będziemy podróżować w jej towarzystwie. Byłaby to miła odmiana od solowego stylu gry, jaki preferowały poprzednie gry Piranhy.

Czytając oba opisy można by znaleźć wiele podobieństw między wyżej przedstawionymi postaciami. Nie wiemy o nich praktycznie nic. A to co wiemy to fakty raczej mało istotne. Nic dziwnego – obie firmy zapewne najciekawsze zachowują dla ludzi którzy po obydwa tytuły sięgną. Ale która z tych tajemniczych postaci będzie lepsza? Gothic nie ma już atutu jednego z najlepszych bezimiennych bohaterów gier cRPG. A Risen to gra tworzona przez firmę, która w tworzeniu takich postaci ma doświadczenie. I to nie małe.

Bo każdy musi mieć grunt pod stopami

Jeśli chodzi o świat gry w 4 części gry Gothic mamy równie dużą zmianę, jak w wypadku bohatera gry. Rozgrywka nie będzie się toczyła ani na wyspie portowej Khorinis ani w krainach Myrthany. Startujemy na zupełnie nowej wyspie nie połączonej z starym światem praktycznie niczym. Tym razem prawdopodobnie zabawimy się na wyspach południowych. Jedyne co łączy oba światy to klimat. Na sreenach, w większości możemy ujrzeć roślinność typową dla liściastych lasów europejskich. Na kilku z nich można wprawdzie było dostrzec egzotyczne elementy, ale sądzę, że może być jedynie dodatek dzięki, któremu świat jest ciekawszy. Można uznać też, że na różnych wyspach (Twórcy gry zdradzali nam jak będziemy przemieszczać się pomiędzy wyspami, a co za tym idzie – jakieś będą) panuje inny klimat. Byłoby to rozwiązanie o wiele lepsze niż parę bliźniaczych względem siebie wysp. Niestety czasami wydawało mi się, że roślinność jest za rzadka i jakaś taka… nieciekawa. Na tym polu, jak dla mnie, przegrywa z konkurentem. Risen zachwyca gęstą, bujną roślinnością. Piranha musi się pilnować by nie była ona za mało różnorodna. Jeśli dostaniemy dwa drzewka i pięć krzaków na krzyż, tyle że ciągle mieszanych z sobą nawet najlepsze efekty tego nie naprawią. Mówi się, że wyspa wprawdzie będzie miała również inne obszary klimatyczne oraz rozbudowane podziemia, ale to dżunglą i plażami karmią nas jak na razie panowie z PB. W Risen będziemy grać na wyspie o gościnnej nazwie „Wyspa Zakazów”. Co tu dużo mówić – turystów, broszurką z takim napisem to oni by nie skusili. Jest to wyspa, która raczy nas tropikalnym klimatem i ciekawymi widokami. I co ważne w takich wyspach – ma swój wulkan. Wakacje urozmaicają nam pojawiające się znikąd starożytne budynki oraz obóz buntowników. Zapowiada się dobrze, ale czy tak będzie? Oba tytuły mają potencjał, który można zmarnować (lub wykorzystać). Mam nadzieje, że żadna z firm nie zgrzeszy i wręczy nam tytuły o odmiennych, ale tak samo malowniczych i ciekawych światach.

To co różni wyspy to ilość miejsc gdzie będziemy mogli spotkać większe grupy ludności. W Risenie prawdopodobnie będą takie trzy : Miasto, Obóz buntowników i miejsce gdzie przebywają magowie (Chyba, że w podziemiach spotkamy coś ciekawego?). Spellbound zaś obiecuje nam zarówno duże miasta jak i miasteczka oraz małe wioski. Piszę się, że wyspy południowe wyniszczone są wojną – mam nadzieje, że po tychże miastach i wioskach będzie to widać.

Historia

Tutaj szykuję nam się bitwa do ostatniej kropli krwi. Chociaż o fabułach obydwóch tytułów nie wiemy za dużo, to co wyjawili nam twórcy elektryzuje. Zacznijmy od Risena – rozpoczynamy grę jako rozbitek i trafiamy w centrum konfliktu. Toczy się on pomiędzy Inkwizycją, dowodzoną przez wielkiego Inkwizytora. Posiada ona teraz dyktatorską władzę nad wyspą. Ich rywalami są rebelianci, którym się to ani trochę nie podoba. Będziemy się zastanawiać co robiliśmy na niefortunnym statku, ale nie to pozostanie naszym największym zmartwieniem. By przeżyć musimy znaleźć jakiegoś sojusznika. Rękę do nas mogą wyciągnąć również magowie, którzy wbrew pozorom, neutralni nie są. Wspomagają oni buntowników gdyż tak jak im, magom nie podoba się nowy porządek na wyspie. Do konfliktu dochodzą tajemnicze podziemia, którymi interesują się obie strony i… jak tu nie polubić tej historii? ; ) Chociaż tak od pierwszego wejrzenia.

Gothic jednak kompleksów czuć wobec rywala nie musi. Szukanie zemsty na Bezimiennym, który mianował się Królem Rhobarem III i walka z tajemniczą siłą kontrolującą jego poczynania może być równie pasjonujące co odkrywanie tajemnic jakie kryją podziemia „Wyspy Zakazów”. Do tego dochodzą pogłoski o potężnym artefakcie, jaki ma trafić w nasze ręce oraz kobiecie z którą skrzyżujemy nasze drogi (czyżby małe love story?). Dodają one smaku tej interesująco wyglądającej mieszance. Do tego pojawia się stary dobry znajomy – bariera. Nie wiadomo o niej na razie za wiele, ale… naprawdę opisy kuszą. Wprawdzie motyw zemsty można uznać ogranym, ale chyba jest on tutaj tylko nieistotnym tłem dla prawdziwej historii, jaką szykuję dla nas Spellbound. Mam nadzieje!

By z komputerami graczy trzymać sztamę…

Właśnie – technologia to miejsce gdzie PB może ponieść srogą porażkę. Owszem grafika jest ładna, a o muzykę tworzoną przez Rosenkranza się nie boję, gdyż Kai przyzwyczaił nas już do swojego wysokiego poziomu w poprzednich odsłonach gry. Chodzi o rzecz wiadomą – stabilność engine’u gry. PB co tu dużo mówić… do tej pory pokazywała, że potrafi to ładnie popsuć. Gry z serii Gothic traciły na uroku właśnie przez zawieszanie się gry i bugi. Część pierwsza i trzecia pod tym względem były niechlubnymi sukcesami Piranhy. Oczywiście PB i Deep Silver obiecują, że tym razem gra będzie technicznym wunderwaffe, ale jeśli o mnie chodzi – nie uwierzę póki nie zobaczę. Chociaż gdzieś głęboko ufam, że po czterech grach PB nabrała na tyle doświadczenia by w końcu stworzyć grę dobrą i pod tym względem. A nie co najwyżej przeciętną…

Spellbound też nie może czuć się pewne swoich możliwości. Owszem dotychczas ich gry problemów z płynnością nie miały, ale były to raczej gry, które wymagały mniej niż projekt tak ogromny jak Arcania. W obydwóch tytułach wszystko będzie doładowywać się w tle i w dużej mierze od tego jak zostanie wykonany ten element będzie zależała przyjemność płynąca z gry. Kto by chciał odpalić którąś z tych gier na swym potężnym blaszaku i odkryć, że… Gra się tnie bo wczytywanie kolejnych fragmentów świata pożera wiele z mocy obliczeniowej jaka dysponuje nasz PC? Tak źle raczej nie będzie, ale nie bądźmy zbyt pewni siebie. W każdym razie liczę na to, że Spellbound zaliczy udany debiut na tym szczeblu w grach cRPG, a Piranha w końcu zrówna poziomem engine z resztą cech swoich produkcji.

Największą różnicą pomiędzy tymi tytułami jest sprawa z DirectX. Arcania będzie wspierać się na najnowszym zestawie funkcji API obdarzonym cyferką 10. Piranha zaś zostaje na starych śmieciach i współ chwala się z użytkownikami wersji starszej, acz dalej najpopularniejszej – 9.0c. Czy PB wyjdzie na tym na dobre? Sam nie wiem… wiem, że Arcania nie zmusi ludzi do zmienienia DirectX’a na swą najnowszą wersje. Prędkość z jaką internauci dopasowują kolejne gry do starszych wersji Directów jest zadziwiająca. ; ]

Podsumowanie autora

Przez cały ten felieton dokonywałem kolejnych porównań, a skoro są porównania, muszą być też wnioski. Czy można o tej rywalizacji powiedzieć coś pewnego? Tak. Że to walka dwóch wielkich tytułów i pojedynek pomiędzy nimi będzie zacięty. Czy wygra doświadczona Piranha Bythes? Czy też Spellbound zaskoczy nas wszystkich bijąc Risen na głowę? Jest to pytanie na które nie ma w tym momencie sprecyzowanej odpowiedzi. Dużo rzeczy przemawia za PB głównie z powodu ich doświadczenia, ale mogą oni ponieś porażkę na polu technologicznym, które jest równie ważne co cała reszty gry. Ja trzymam kciuki zarówno za Risen i Arcanię. Powodzenia!

By VisoR


Opinie n.t. pojedynku Risen i Gothic 4

Mejdej – administrator portalu Risen Info :

Pojedynek tych dwóch tytułów, to bez wątpienia największa rywalizacja wśród gier cRPG tego roku. Oba studia, które pracują nad tymi produkcjami, darzę wielką sympatią – Piranha Bytes oczywiście ze względu słynnej serii Gothic, a Spellbound między innymi za Robin Hooda czy Desperados. Kto wygra pojedynek? Risen czy Arcania? Moje wątpliwości trochę się rozwiały, gdy ujrzałem gameplay’e z obu tych gier. Otoczenie wykonane przez niemieckie studio jest znacznie lepsze, niż te, które zaprezentowało Spellbound. Wynik nadal nie jest jednak przesądzony, gdyż oba studia stać na to, żeby zaskoczyć swoich fanów niesamowitą fabułą.

Cesc – administrator portalu Arcania Center :

Risen czy Arcania ? Pytanie to dręczy wielu fanów całej sagi Gothic, jak i innych fanatyków cRPG. Risen tworzony, jest przez Pirhanie Bytes. To właśnie to studio wydało wspaniałą i klimatyczną pierwszą część. Ale też niedopracowanego i dennego Gothica 3. Czy PB stworzy coś na miarę Gothic 1 ? Czy też nie wytrzyma presji i wyda Gothic 3 – Ciąg Dalszy…
Arcania a Gothic Tale zaś to zupełnie nowy tytuł i nowi twórcy. Jeżeli Spellbound postara się i zrobi „cudo” to na pewno zwiększy się ich popularność. Co wiąże się z powiększeniem budżetu i szacunku wśród graczy. Choć i tak ostatnie słowo ma tutaj wydawca, jeżeli JoWood ponownie wymusi szybką premierę i Arcania będzie nie dopracowana to może być pewni, iż era Gothica się zakończy.

Jednak ostatecznie myślę, iż to Arcania będzie lepszą grą. Pokona ona Risena i przywróci blask serii Gothic.

WSP – administrator portalu Risen Info :

Mógłbym teraz napisać masę rzeczy związanych z grafiką obu gier, analizując dziesiątki screenów. Mógłbym porównywać technicznie oba tytuły i analizować historię. Prawda jest taka, że póki nie zagramy, nie dowiemy się która pozycja jest lepsza. Mi po głowie jednak chodzi inny szczegół, może troszeczkę zapomniany przez osoby siedzące w sprawach Risen I Arcanii, a zwłaszcza tej drugiej. Grę tworzy Spellbound, studio kompletnie nie mające nic wspólnego z cRPGami, do tej pory. Mają nad sobą JoWood, rekina biznesowego nastawionego na zyski. Kto wie, może w przypadku Arcanii powtórzy nam się sytuacja z Gothicem 3? Może Spellbound pod naciskami wydawcy, który chce wydać grę wcześniej, wypuści na rynek produkt niedopracowany, bez polotu i kompletnie nużący w rozgrywce? Jeśli chodzi o Risen, to się nie boje. Piranhie od pół roku poprawiają błędy i nikt ich nie naciska. Ale, jak już mówiłem, kto wie… Nie chciałbym, za wcześnie i bezpodstawnie, wieszać psów.

Kacperex – administrator portalu Gothic Up :

Końcówka 2009 roku zapowiada się bardzo ciekawie dla fanów gatunku RPG. Na rynek trafią dwa tytuły, które elektryzują graczy na całym świecie. Mowa oczywiście o Risen i Arcania: A Gothic Tale. Pierwszy tytuł tworzą legendarne już dziś studio Piranha Bytes po rozstaniu z JoWooD i zerwaniu z marką Gothic postanowiło stworzyć nową markę. Najnowszą odsłonę serii Gothic tworzy studio Spellbound, które na rynku gier komputerowych furory nigdy nie zrobiło.
Jako wieloletni fan serii Gothic uważnie śledzę poczynania Spellbound. Jak na razie gra robi raczej pozytywne wrażenie. Irytować może jedynie poruszanie się postaci, które jest dziwne. Desing aplikacji przedstawia artystyczny kunszt grafików. Od strony wizualnej Arcania trzyma bardzo wysoki poziom. Prezentowane „demo” na tegorocznych targach E3 zebrało pozytywne opinie wśród pism branżowych. Zapowiada się ciekawie.
Risen na długo przed premierą zyskało sporą ilość fanów. Wszystko za sprawą deweloperów, którzy na swoim koncie mają serie Gothic. Część graczy odwróciła się od JoWooD tworząc silne community Risen. Nowa gra PB wygląda bardzo smakowicie. Dużo mówi się o ciekawej fabule i questach z nią związanych. Twórcy zamierzają wrócić do korzeni i zaserwować nam kawał solidnego erpega i to się ceni.
Jaki tytuł ma, zatem większe szansę na sukces? Risen? A może Aracia: A Gothic Tale. Jak dla mnie Risen. Mówie to z ciężkim sercem, bo zawsze na pierwszym miejscu jest Gothic. Jednak znając zasady marketingu firmy JoWooD to postanowią oni zarobić jak największą kasę na marce Gothic, nie dbając zbytnio o jej wykonanie. PB znane jest z tego, że tworzą historię gatunku. Risen ma spore aspiracje by stanąć na panteonie wśród takich sław jak Gothic, TES czy NWN.

Quirinnos – redaktor i moderator portalu Tawerna Risen :

Arcania czy Risen? Jeśli ktoś liczy na grę z klimatem Gothica to zdecydowanie Risen. Dlaczego? Otóż dlatego, że w Risen mamy nowy świat i nowego bohatera ale z duszą Gothica. A w Arcani mamy także nowości jednak gra jest robiona przez kogoś innego, przez kogoś kto nie odwzoruję Gothicowych smaczków tak jak jego twórcy. Może i Arcania będzie toczyć się na Myrtanie i będą nawiązania do poprzednich wersji, ale jak już powiedziałem zbraknie jej duszy i klimatu Gothica. Jeśli ktoś liczy na dobrego RPG’a to osobiście uważam, że tu także Risen będzie lepszym tytułem. Jedną z największych zalet Piranii była dobrze dopracowana fabuła z dużą ilością zadań i ciekawy świat w którym roiło się od pięknych miejsc, kryjówek, czy jaskiń pod wodospadami 🙂 i myślę, że tak będzie tym razem. Większość pewnie boi się o optymalizację Risen’a. Tym razem nie ma się czego obawiać, po nieudanym Gothicu 3 mają nauczkę i chyba nie popełnią drugi raz tego samego błędu, a w ogóle redaktorzy niemieckiego GameStara zapewniali Nas (co było już jakieś 4 miesiące temu), że Risen w obecnej fazie chodzi o niebo lepiej od Gothica 3 po wypuszczeniu na rynek. Graficznie myślę, że oba tytuły stoją na podobnych poziomach Tak więc moim zdaniem Risen będzie miało lepszą fabułę i świat co czyni go lepszym RPG’em.

AddoN – były główny redaktor portalu Gothic Site :

Kto mnie choć trochę zna, wie, że ta opinia będzie dość stronnicza, ale też nie będzie nieuzasadniona. Risen ma jeden wielki atut nad Arcanią – wydawcę, i chociaż nie wiemy jak wygląda dzisiaj realna współpraca PB z DS., to żeby było tak źle jak było podczas tworzenia G3 na Essen musiałyby spadać bomby ;] PB i ich wydawca zarzucili też jeden z głównych celów, do jakiego dążą dzisiaj producenci gier – quasifotorealizmu, w tym właśnie JW. Za Piraniami stoi również bezwzględnie większe doświadczenie – SB rzuciło się w otchłań chcąc kręcić dalej Gothica i wątpię, czy deska jakiej się trzymają, a którą jest osadzenie fabuły przed wydarzeniami znanymi z trylogii uratuje ich przed utonięciem.

Tak czy inaczej pożyjemy zobaczymy. Risen będzie pozycją musową, Arcania… czymś na wzór nowego robaczka w labie entomologa ;]

Electric_Dragon – Junior admin portalu Risen Info :

Tak, premiera obu produkcji zbliża się nieuchronnie. Risen wyjdzie 2 Października, Arcania: A Gothic Tale trochę później. Wszystkiego jeszcze nie wiemy na temat obu gier. Być może twórcy chcą nas czymś zaskoczyć. Jednakże w moim przekonaniu, saga Gothic zatoczyła koło w swojej historii, powielając główne ramy z pierwszej części Gothica. Nowy bohater, przeciwko nowemu tyranowi, ukrytemu pod nową barierą. Moim zdaniem popsuło całą magię gry. Słusznie zdecydowano o stworzeniu nowego bohatera, poprzedni Bezimienny już nie był tą samą postacią. Obciążony doświadczeniami, wygranymi bitwami musiał w końcu przejść na emeryturę. Czy nowy Bezimienny zyska tylu fanów, trudno ocenić. Osobiście uważam, wykorzystywanie wyrażenia ‚ czwarta część sagi’ za przesadę. Sagę Gothic z Arcanią łączą tylko prawa autorskie. Jako fan tracę zainteresowaniem produktem JoWooda i Spellbound.
W Risen, może złudnie, upatruję duchowego następcę Bezimiennego. Tak, przemawia za tym studio stojące za grą – Piranha Bytes. Wyspa, to swoista bariera, izolacja od świata kontynentalnego. Rozbitek na plaży to nic innego jak człowiek zrzucony z rampy przez magiczną barierę w Górniczej Dolinie. Wystawiony od początku na niebezpieczeństwo. Tak, konkretów jest mało by prawidłowo ocenić sukces danej gry. Możemy tylko gdybać. Jednak Risen, w moim odczuciu, przekazał większa liczbę konkretów. Gameplay’e, pokazy, wywiady. Tak zachęca do gry, jednak My albo Wy będziecie musieli polegać na opiniach niemieckich graczy, którzy jako pierwsi zagrają w rodzimą produkcję. To oni ocenią, przeanalizują fabułę gry – najważniejszy dla mnie aspekt. Postawiłem na studio PB, gra zamówiona w sklepie. Czekam i śledzę wiadomości.

DoneR – redaktor portalu Risen Info oraz były redaktor Gothic Site :

Potyczki tego rodzaju są zawsze bardzo ekscytujące. Po jednej stronie stoi pełnoprawna kontynuacja wielkiej serii, jaką bez wątpienia jest Gothic. Naprzeciwko zaś znajdują się ludzie, którzy własnymi rękoma stworzyli to dzieło. Nie oszukujmy się – wszystko kręci się właśnie wokół wyżej wspomnianego tytułu, a z tej walki zwycięsko wyjdzie ta produkcja, która okaże się bardziej „Gothickowa”. Na to właśnie czekają fani i tego spodziewają się po obydwu grach. O sukcesie komercyjnym zdecyduje pewnie skuteczność marketingowców, ale uważam, że dla nas „branżowców” lepszy okaże się zabugowany, ale cholernie wciągający Risen. Nie oznacza to jednak, że od razu stawiam krzyżyk na Arcanii – wręcz przeciwnie, myślę, że to będzie bardzo udana produkcja. Cóż, niestety kontynuacją Gothica będzie tylko z nazwy.

Dodaj komentarz