Pewnego dnia

Pewnego
dnia Inkwizytor wzywa jednego ze swoich strażników, aby przyszedł do
niego. Kiedy nadszedł rozpoczęła się rozmowa,władca
zdenerwowany mówi o sytuacji, która spotyka wszystkich ludzi, którzy
próbują przepłynąć statkami do innych wysp.


-musimy
coś z tym zrobić.Żadne statki do nas nie przypływają, a zaczyna brakować
żywnosci i broni,


-nie
wiemy co z tym zrobić choć podobno piraci znają dobry sposób na
przepływanie statkiem, gdziekolwiek chcą ale to nie


jest
pewne,


-zatem
dostań się do nich i powiedz, że jeśli powiedzą Ci prawdę za duże
ilości złota!


-z
całym szacunkiem dla Pana, ale jak oni mnie ujżą to natychmiast
zabiją!


-to
znajdź kogoś to tego zadania, na przykład tego co rzekomo pokonał
Tytana Ognia,


-Jest
w takim stanie, że jeżeli uda mi się to niego przemówić to tak
zrobię!


Po
chwili stażnik oddalił się od wodza i wyszedł z pomieszczenia i
następnie udał się do miejsca, gdzie odpoczywa heros.


Bezimienny
bohater jak na codzień od czasu pokonania złego demona odpoczywał na
hamaku topiąc swoje smutki w butelce


rumu,


kiedy
po chwili zjawia się znana osoba dla bezimiennego -Carlos, który
próbuje zmusić go do zrobienia czegokolwiek prócz


ciągłego
picia.


-może
wziąłbyś sie do roboty!


-idź
zawracać dupę komu innemu!


-na
plaży rozbił się statek, chcę abyś pomógł mi uporać się z tym
bałaganem!


-i
tak nie mam nic innego do roboty, więc niech ci będzie.


Po
krutkim czasie doszli na plażę i ujżeli rozbity statek.Wszędzie były
porozrzucane ładunki ze statku. Bezimienny heros


począł
sprzątać, gdy po chwili znalazł między odłamkami desek pośród
mielizny pewną kobietę. Kiedy przyjżał się jej bliżej


dostrzegł,
że to kobieta, którą znał, ale że nie był pewny spytał się jej:


-hej
Patty czy to na pewno Ty? (spytał z zastanowieniem bohater.),


-tak
to ja, ale czy my sięznamy? (odpowiedziała obolała kobieta.),


-pomogłem
ci w poszukiwaniach twojego zaginionego ojca na wyspie Faranga.


-pamiętam
cię, choć w tedy wyglądałeś trochę inaczej, byłeś bardziej
przystojny, a teraz wyglądasz jakbyś wyszedł z dziczy!


Bohatera
wtedy zamórowało. Po chwili kobieta oznajmiła mu, że wie gdzie jest
jej ojciec. Po kilku latach poszukiwaniach w


końcu
dowiedziała się, że jej ojciec znajduje się gdzieś na tej wyspie.
Wtedy bezimienny powiedział, że pomoże jej dotarciu


do
ojca, ponieważ wie jak niebezpieczne są lasy znajdujące się na tejże
wyspie. Nie chce aby zginęła ona po tylu latach


poszukiwania,
gdy jest już u kresu swej podróży. Patty poinformowała, że na północ
od “Kryształowej Fortecy” znajduje się


piracka
osada, w której najprawdopobniej znajdzie swego ojca. Bezimienny
bohater wziął ze sobą kordelas oraz strzelbę i


bezwłocznie
udał się z kobietą w poszukiwania. Po godzinnej wędrówce napotkali
przed sobą wielką jaskinię, przez którą


musieli
przejść. Kiedy byli wewnątrz jaskini usłyszeli przeraźliwy jazgot. Po
chwili przed ich oczyma wyskoczył


czterometrowy


stwór,
który przypominał ogromnego pająka. Miał trzy pary odnóż z czego
jedna para posiała ostre jak brzytwa konce.


Przez
chwilę dwójka bohaterów myślała, że to jest już ich koniec, kiedy
bezimienny heros wpadł na pomysł jak go pokonać.


Wypuścił
on swoją papugę, aby odwróciła uwagę gigantycznemu stworowi i wtedy
bohater szybko odciął mu odnuża, po


czym
bestia


padła
na ziemię wbił jej kordelas w łeb i zakończył żywot powtorowi. Patty
widząc to będąc pełna podziwu rzekła do


bohatera:


-widać,
że nie straciłeś wprawy we władaniu mieczem i zabijaniu potężnych
istot,


-taki
stwór to dla mnie łatwizna,


Kiedy
bohaterowie wyszli z jaskini napotkali małą wioskę, w której zapewne
będzie się znajdować ojciec Patty.


Podczas,
gdy dwójka boharerów przechodziła przez wioskę wokół piratów dużym
insteresowaniem dażyło ich coś na temat


wielkiego


skarbu
ukrytego na tej wyspie, ale to nie interesowało bohaterów więc szli
dalej drogą. Kiedy piraci ujrzeli ich byli do


nich
złowieszczo nastawieni, ponieważ niełatwo witać nowych twarzy w
wiosce. Dobrze, że dzięki opasce na oku


bezimiennego


dają
im spokój, gdyż wygląda jak pirat. Po czasie ujżeli przed sobą wielki
dom, który wyglądał na siedzibę główngo pirata.


Cieli
do niego wejść, gdy nagle drogę przerwał im pewien umięśniony facet.


-nikt
nie może wejść do środka!


-szukamy
pirata Gregoriusa Stalowobrodego. Wiemy, że się tutaj znajduje!


-a
co mnie to obchodzi !?


-to
mój ojciec więc chce go ujżeć albo każę mu cie zabić ! (rzekła
zdenerwowana kobieta),


-dobrze
panienko, skoro tak mówisz, ale niech tylko wywiniesz jakiś numer to
porachuje cie kości!


Kiedy
bohaterom udało się w końcu wejść do środka spotkali pirata w
podeszłym wieku, otyłego z długą brodą i z bronią


przypiętą
do paska. Wtedy kobieta rzekła do niego:


-czy
ty jesteś Stalowobrody ?


-tak
mnie zwą wszyscy majtkowie i piraci służący mi a ty kim jesteś?


-to
ja Patty twoja córka szukałam cię już bardzo długo!


-a
niech mnie kule biją, o szczęście moje myślałem, że już bardzo dawno
nie żyjesz!


-a
ten łachmyta obok to kto?


-on
pomógł mi Cię odnaleść ojcze, bez niego bym cie na pewno nie
znalazła,


-wygladasz
na młodego pirata, co byś powiedział na przyłączenie się do mnie?


Bohater
słysząc te słowa i wiedząc, że piraci znają bezpieczny sposób na
pływanie statkami po wodach poczuł w sobie


chęć
ponownego uratowania świata. Zgodził się na wstęp do jego szeregów i
po chwili spytał czy zna sposób na pływanie


statkami
aby nie dopadły ich stwory morskie. Pirat nie zaprzeczył i
powiedział, że rano wyrusza na wyspę Antiguę, bo ma


tam
kilka


spraw
do załatwienia i wtedy powie mu prawdę. Kiedy nastał dzień trójka
bohaterów wyruszyła na wyspę. Płynąc przez


ocean


Kapitan
Gregorius Stalowobrody pokazał drogę, przez którą płyną wszyscy
piraci. Była to wąska cieśnina, któr nie jest


znana


przez
Inkwizycję. Po chwili bezimienny spytał się kapitana co związku z tym
co pytał się go wczoraj, aby potwory


przestały
atakować


-dało
by sie cos zrobić, aby te stwory przestały męczyć ludzi ?


-takie
łachmyty jak inkwizycja nigdy nie doprowadzi oceanów do spokoju!


-czyli
nie ma na to sposobu?


-to
nie moja sprawa, nas piratów to nie obchodzi! Możemy teraz spokojnie
żeglować po oceanach ciesząc się, że nie


spotkamy


na
drodze inkwizycji,


Po
chwili było już widać ląd. Kiedy dopłynęli na wyspę kapitan Gregorius
udał się tam, gdzie miał do załatwienia pewną


sprawę.
W tym czasie bezimienny wraz z towarzyszką udali się do pobliskiego
miasta. Kiedy szli spotkali grupę


niewolników,


którzy
byli wycieńczeni pracą.


Kiedy
bezimienny to widział spytał się ich dlaczego tak ciężko pracują.
Jeden z niewolników


z
brakiem sił odpowiedział:


-ci
ludzie, którzy tutaj są tak nas traktują, musimy pracować, aby mieli
żywność. A ci cię tutaj sprowadza przybyszu?


-chcę
się dowiedzieć co zrobić, aby uratować ludzkość od nieszczęść jakie
spotykają ludzi żeglujących po oceanach.


Niewolnik
ździwił się, że on sam chce się dowiedzieć i powtsrzymać zło.
Odpowiedział mu:


-tylko
nas wódz wie co jest tego przyczyną. Jeśli namówisz władze miasta,
aby nas uwolnili powiemy ci, gdzie możesz


go
spotkać.


Bohater
słysząc te słowa udał się do władcy mówiąc niewolnikom, że niedługo
wróci. Waleczny heros kiedy doszedł do


miasta


bez
problemu dostał się do chcianej osoby mówiąc co go tu sprowadza:


-chcę
uratować ludzkość od nieszczęscia spotykanego na wodach a ty musisz
mi pomóc,


-ale
jak ty chcesz tego sam dokonać. Nasza cała armia nie może temu
zdziałać (powiedział władca smiejąc się


bohaterowi
w oczy


-chicałby,
abyś wypuścił niewolników, którzy ciężko pracują,


-a
dlaczego?


-bo
oni mogą mi dać odpowiedź na moje pytanie!


-jedyne
co mogę zrobić to dać im trochę odpoczynku, bo kto by wtedy pracował
!?


-zobaczę
co da się zrobić.


Bohater
po chwili wrócił do niewolników i oznajmił im, że jedyne co może
zrobić władca to dać im trochę odpoczynku.


Niewolnicy
zgodzili się i podali drogę do ich wodza, który powie mu pradę. Heros
bez wahania udał się do miejsca


wskazanego


przez
niewolników. Kiedy bohaterowie doszli do miejsca zobaczyli ludzi,
którzy się dziwnie zachowywali. Tańczyli oni


wokół


ogniska,
śpiewali w nieznanym języku. Skórę mieli otatuowaną. W prawdzie
modlili się do jakiegos bożka. Kiedy


tubylcy


zobaczyli
dwójkę odmiennych od nich ludzi chcieli ich zaatakować, ponieważ nie
wiedzieli kim oni są. Bohater


powiedział,
że przybywa tutaj


w
pokojowych zamiarach i chcą się czegoś dowiedzieć od ich wodza. Wtedy
heros ujżał wodza w podstarzałym wieku i


rzekł
do niego:


-morza
i oceany są oblegane przez dziwne stworzenia, które nie pozwalaja
przepływać ludziom statkami! Dlatego chcę


abyś


powiedział
co trzeba zrobic aby się ich pozbyć.


Wódz
odpowiedział wtedy historię co jest tego przyczyną:


-Kiedy
został pokonany Tytan Ognia wszyscy inni tytani się zbuntowali.
Między innymi Tytam Wody, który nie pozwala


przepływać
ludziom. Chcę aby ich wszsystkich spotkała kara i wiedzieli, że to
Oni rządzą światem po odejściu bogów a


nie


ludzie.
Dlatego teraz ludność spotka zasłużona kara.


-I
nie można na to nic poradzić ?


-Będzie
trzeba pokonać Tytana Wody tak jak to uczyniono z Tytanem Ognia.
Widać, że jest to twoje przeznaczenie i to


ty
możesz


uratować
ludność od zagłady.


-ale
nie będę mógł go znaleść!


-na
wyspie złodzieli znajdziesz odpowiedź. Udaj się tam czym prędzej !


Kiedy
wódz skończył rozmowę przyszła do niego pewna młoda kobieta, która
rzekła:


-będę
mogła mu pomóc w podróży, przeczuwam, że może mu się nie udać
(rzekła)


-skąd
ta pewność o pani (rzekł pełen ździwienia bohater)


Tymczasem
wódz odpowiedział.


-od
kiedy za świata zniknęła magia świat stał się jeszcze groźniejszy.
Źli ludzie, którzy biorą nas do niewoli nie


posiadają
juz takiej. Lecz my znamy tajniki magii voodoo. Dlatego będzie ona ci
bardzo potrzebna.


-a
zatem witaj w załodze (rzekł z determinacją bohater)


Po
czasie bohaterowie wrócili na statek był już tam kapitan, który
rzekł, że załatwił już sprawę i może wracać na wyspę.


Wtedy
bohater rzekł, że będzie musiał się udać na wyspę złodzili. Kapitan
odpowiedział, że uda się tam razem z nim.


Przez
noc bohaterowie płynęli statkiem. Kiedy nie wiedząc, że zmienili kurs
wypłynęli w stronę morza, gdzie


prawdopodobnie


mogą
grasować stwory. Bohaterowie wtedy spali, kiedy nagle z morza wyłonił
się wielki piętanastometrowy stwór z


sześcioma


mackami
tak wielkimi, że mogłyby poprostu przełamać statek i w mgnieniu oka
zniszczyć okręt. Bohaterowie obudzili


się
wtedy


ujrzeli
stworzenie. Przez chwilę mysleli, że to jest koniec ich podróży.
Wtedy kapitan Gregorius Stalowobrody zmienił


kierunek
na poprawny, a bohater myślał jak obezwładnić bestię. Kapitan
Stalowobrody rzekł pirackim głosem:


-niech
przeklęci będą ci, którzy są odpowiedzialni za stworzenie tych istot!


-to
na pewno wywtór Tytana Wody, więc racja jest przeklęty!


-arr…
zabijcie te stworzenie z armat, (rzekł zdenerwowanym głosem pirat),


-myślę,
że może mistyczka nam pomoże powinna coś zrobić, (odrzekł z pewnością
bezimienny heros),


-powinnam
przejąć nad nim kontrolę, ale to może troche potrwać,


W
tym czasie mistycznka próbowała przejąć kontrolę nad potworem.


Na
pokładzie zaczęła się nabierać woda. Nagle stworzenie przestało się
ruszać, a wszyscy byli pod wielkim wrażniem


tego
czynu. Mistyczka przejmując kontorlę nad zwierzęciem kazała mu
odpłynąć z tego miejsca, gdy ten posłuchał jej i po


chwili
zniknął pod głębinami wody. Bohater nie mógł uwierzyć w to co
zobaczył. Podziękował kobiecie, za to, że


uratowała


mu
życie. Po tym zdarzeniu bohater chciał nauczyc się tej sztuki magii,
lecz mistyczka rzekła, że poznanie tejże magii jest


jest
bardzo trudne i mine wiele lat zanim nauczysz się poprawnie władać tą
magią.


Bohater
słysząc te słowa stracił chęć na naukę,


Dalsza
podróż była juz bez wielkich niespodzianek.


Jeszcze
przed świtem bohaterowie dopłynęli na wyspę. Kiedy weszłi w głąb
dżungli ujżeli wioskę, która


nie
była zamieszkiwana przez ludzi lecz przez małe istoty zwane gnomami.
W przeciwieństwie do tych spotynach na


Farandze


i
Antigui czy innych wyspach byli pokojowo nastwieni do spotykanych,
bowiem mają okazję na obrabowanie


przybyszów.


Bohaterowie
idąc wokół małych żyjątek nie wiedząc co dalej poczynić idąc dalej
będąc pewni, że uda im się znaleść tego


czego


szukają.


Nagle
spotykają osobnika, który rzekł do nich ludzkim głosem:


-stać
ludzi!


-czy
ty to do mnie powiedziałeś (rzekł ze ździwieniem bezimienny)


-tak
mówić do was!


-jak
się nazywasz? (spytał bohater)


-ja
być Jaffar. Jaffar być gnom. Jaffar nie robić krzywdy człowiek!


-hej
Jaffarze potrzebuję od ciebie pomocy. Muszę znaleść tu pewne
wskazówki dotyczące tego gdzie mogę znaleść


Tytana
Wody!


-Jaffar
znać odpowiedź! Jaffar nie pomóc!


-to
dla mnie bardzo ważne, co mógłbm zrobić aby móc ci pomóc?


-człowiek
pomóc Jaffar. Jaffar pomóc człowiek.


-tak
więc czego ode mnie chesz?


Gnom
Jaffar opowiedział wtedy, na czym polega życie gnoma. Każdy gmon musi
odbyć podróż po wyspach. Kradną


wszystko


co
błyszczy i nie jest przybite do ziemi. Złdziejstwo mają poprostu we
krwi, dlatego chodzą z wielkimi kieszeniami


opychanymi


zbędnymi
rupieciami, które mają dla nich wielką wartość. Dlatego chce aby
bezimienny bohater przyjał go do załogii, a


on
pomoże


mu
w zdobyciu celu. Heros zgodził sie na taki układ i czym prędzej
poprosił go o wskazówki dotyczące miejsca.


Jaffar
kazał bohaterom udać się wraz z nim do miejsca. Po
piętanastominutowej drodze dochodzą do miejsca gdzie


znajduje
się


miejsce
do świątyni. Bohaterowie bezwłocznie udali się do środka. Było tam
ciemno, że bez pochodni nie było po co tam


chodzić


Kolumny
były kruche więc cała świątynia mogłaby runąć. Wszędzie było pełno
pojęczyn, a na ścianach znajdowało się


pełno


hieroglifów,
ze znakami, które były niezrozumiałe dla bohaterów. Po jakimś czasie
dotarli do miejsca, które wyglądało na


jakąś
wielką salę. W centum znajdował się tron, a wokół pełnoi kamiennych
posągów. Nagle pośród wszystkich kolumn


bohaterowie


znaleźli
mapę, której komletnie nic nie rozumieli. Mistyczka zaproponowała,
aby zanieść mapę do jej wodza, gdyż on


może
będzie


wiedział
co oznaczją te wszytkie symbole na mapie. Kiedy heros podniusł mapę
zmkneło się głowne wejście i ożyło


większość


posągów.
Najwidoczniej mapa, która została podniesiona zawiera bardzo ważne
wskazówki. Bohaterowie nie byli


przestraszeni


stworów,
ponieważ wiedzieli, że już z groźiejszymi było dane im walczyć. Więc
bohaterowie wyciągneli bronie i zaczęli


walczyć


Walka
była bardzo krótka i niezbyt dynamiczna. Po pozbyciu sie wszystkich
skamieniałych istot nagle otworzyła się


brama


gwarantując
bohaterom wydostanie się ze świątynii.


Gdy
bohaterowie wyszli ze świątyni weszli na statek i wrócili do wodza.


Po
dotarciu do wodza bezienny wręczył mapę tejże osobie pytając się czy
będzie potrafił coś z niej wyczytać.


Dowodzący
wioską spojarzał się na mapę i rzekł:


-chyba
będę potrafił rozszyfrować dokument, musicie mi tylko dać chwilę
czasu,


-tylko
śpiesz się mam coś złe przeczucia, gdyż tytan może wiedzieć, że
szukamy go!


Wódz
po obejrzeniu dokumentu miał dla bohatera dobrą ale również dwie złe
wiadomości.


-mam
dla ciebie dobrą i dwie złe wiadmości mój wędrowcze!


-tak,
słucham…


-dobrą
jest taka, że wiem, gdzie jest osoba, którą szukas. Znajduję się on
na Calderze. W głębi wyspy znajduję


pewna
świątynia,


tam
go znajdziesz.


-a
ta złe?


-aby
móc zobaczyć któregokolwiek z tytanów musisz posiadać specjalny
artefakt.


-czy
chodzi ci o ten okular?


-tam
o ten, gdzie go znalazłeś?


-to
długa historia, ale co z tą dugą wiadomością.


-musisz
się pośpieszyć Tytan Wody się już ciebie z pewnością spodziewa a więc
udaj się tam, bo czasu jest bardzo


mało!


-więc
nie będziemy czekać. Wyruszamy aby pozbyć się raz na zawsze Tytana.


Wtedy
piątka bohaterów udała sie na wyspę, gdzie bohater spotka się ze
swoim przeznaczeniem.

Dodaj komentarz